
Różnice do 18,5 proc. między ceną ofertową a faktyczną pokazują, że negocjacje wciąż się opłacają, co może być przydatnym kontekstem dla znajomego szukającego mieszkania.

Cena w ogłoszeniu to nie cena końcowa Przebieg historii i kluczowe fakty
Ceny mieszkań pokazywane w ogłoszeniach coraz częściej nie odzwierciedlają rzeczywistych transakcji. Dane Narodowego Banku Polskiego z pierwszego kwartału 2026 roku wskazują, że różnice między ofertową a faktyczną ceną sprzedaży mogą sięgać nawet 18,5 proc., szczególnie na rynku pierwotnym. To oznacza, że ogłoszenia pokazują głównie oczekiwania sprzedających, a nie realia rynkowe.
Na rynku wtórnym średnia cena transakcyjna wyniosła 13 477 zł/m², spadając o 0,7 proc. zarówno kwartalnie, jak i rocznie — to pierwszy roczny spadek od ponad dekady. Tymczasem średnia cena ofertowa przekroczyła ponownie 15 tys. zł/m², co pokazuje rosnące napięcie między stronami.
Największe luki między ofertą a transakcją odnotowano w miastach takich jak Gdańsk (17,2 proc.), Poznań (15,9 proc.) i Warszawa (15,4 proc.). Na rynku pierwotnym różnice sięgają aż 18,5 proc. w Łodzi. Eksperti podkreślają, że przestrzeń do negocjacji istnieje i może przynieść realne oszczędności dla kupujących.
Fakty
- W I kw. 2026 r. różnice między ceną ofertową a transakcyjną sięgały nawet 18,5 proc., według danych NBP.
- Średnia cena transakcyjna na rynku wtórnym wyniosła 13 477 zł/m², spadek o 0,7 proc. rok do roku.
- Średnia cena ofertowa przekroczyła 15 tys. zł/m², mimo spadku cen transakcyjnych.
- Największe luki między ofertą a transakcją odnotowano w Gdańsku (17,2%), Poznaniu (15,9%) i Warszawie (15,4%).
- Na rynku pierwotnym różnice wynosiły od 5% w Katowicach do 18,5% w Łodzi.
Wizualne wyjaśnienie wiadomości od Canto. Narzędzia AI mogą pomagać w produkcji. Polityka redakcyjna





